Hejka kochani :*
Kobieta zmienną jest i u mnie to najbardziej się sprawdza. Pisałam, że następny post około piątku, a zmieniłam zdanie i piszę do Was we wtorek. Jestem już po egzaminach, po części humanistycznej. Jestem super szczęśliwa, bo dobrze mi poszło. Niektórzy są niezadowoleni, że na wypracowaniu było opowiadanie, ale ja jestem mega szczęśliwa, napisałam tak dużo, że aż zabrakło mi miejsca. Historia bardzo prosta, wos średni i Polski również, ale mimo tego jestem zadowolona, że już trochę za mną!
Dziś chcę pokazać Wam kolejne DIY i będzie to domowy peeling cukrowo-kokosowy. Używałam go wiele razy i działa rewelacyjny. Jest o wiele lepszy od niektórych drogich peelingów. Świetnie nawilża i złuszcza skórę. Jeszcze taka jedna tajemnica tego postu, to jest to, że zdjęcia do tego postu robiłam zeszłego lata! :D Tak, w porę robię post. Polecam Wam zrobienie własnego peelingu, bo jak dla mnie jest świetny.
Potrzebne nam będzie:
-olej, nie ma znaczenia jaki rodzaj
-kokos
-cukier
-opakowanie na przełożenie peelingu
Kokosu dajemy dwa razy tyle, co cukru. Na przykładzie: dajemy 4 łyżki cukru, bo tak zazwyczaj wygląda moja porcja na peeling i 8 łyżek kokosu, gdyż peeling ma składać się głównie z niego.
Tak jak już napisałam, cukru dajemy dwa razy mniej niż kokosu, czyli w moim przypadku 4 łyżki.
A oleju dajemy już według uznania. Czyli jeśli chcemy bardziej gęstszy peeling dajemy mniej, jeśli rzadszy więcej. Jednak ja proponuje dać mniej, czyli około 2,5/ 3 łyżki.
No i wszystko mieszamy i przekładamy do pojemnika. Peeling można przechowywać około miesiąca w lodówce.
No i to byłby taki krótki post. Ale chcę Wam pokazywać dość proste DIY, aby każdy miał możliwość zrobienia czegoś. Peeling jest super, nie dość, że bardzo tani, to ma super właściwości. Jestem bardzo ciekawa jak poszły egzaminy, dzisiaj piszącym. Piszcie w komentarzach, daliście radę z wypracowaniem? Powodzenia jutro <3